Kiedy naukowcom udało się już stworzyć i wykazać analogię między ludzkim Alzheimerem i jego mysim odpowiednikiem, naukowcy postanowili sprawdzić, czy jego rozwojowi można zapobiec, dbając o odpowiedni poziom NAD+ jeszcze przed rozwinięciem się choroby, a także czy można ją w ten sposób leczyć, gdy już się rozwinęła. Wykorzystali do tego środek farmaceutyczny P7C3-A20, który testowany był już wcześniej w innym badaniu i wykazał potencjał leczenia uszkodzeń neurozapalnych, a także działanie neuroprotekcyjne i proneurogenne (wspierające neurogenezę).
Efekt okazał się zaskakujący. Wyrównanie poziomu NAD+ okazało się skuteczne zarówno w profilaktyce Alzheimera, jak również w jego leczeniu, gdy choroba jest już w zaawansowanym stadium. W obu przypadkach terapia sprawiła, że mózg był w stanie naprawić uszkodzenia spowodowane mutacjami genetycznymi. Obie grupy myszy w pełni odzyskały też funkcje poznawcze. Zmiany zaobserwowano także w wynikach badania krwi, w której poziom fosforylowanego tau 217 uległ wyrównaniu. Jest to biomarker, który od niedawna służy do diagnozowania choroby Alzheimera u ludzi.
https://geekweek.interia.pl/medycyna/ne ... d,22502769