Posty: 1
Rejestracja: 10 marca 2026, 14:16 - wt
Cześć, bardzo proszę o pomoc i wskazówki bo już zaczynam opadać z sił i odczuwam niemoc. Podejrzewam u narzeczonej schizofrenie (chyba paranoidalną) w jej rodzinie 2 lata temu starszy brat został zdiagnozowany z tą przypadłością i poddał się leczeniu co sprawiło, że może funkcjonować normalnie na co dzień. Narzeczona odczuwa od pół roku w losowych momentach dnia bóle głowy i "piszczenie w uszach" którego nie potrafi opisać. Rok temu mówiła, że nie czuje się bezpiecznie w pracy, że ludzie z jej służbowego otoczenia chcą jej uprzykrzyć życie i ją obgadują (a wiem że była lubiana w pracy bo znałem część tych osób). Później zaczęły się pytanie odnośnie możliwości podsłuchiwania jej telefonu (czy tak się da i czy ktoś z pracy mógł jej tak zrobić) oraz pozycji GPS telefonu, co wzbudziło moje obawy. Później poszła do psychologa albo psychiatry żeby załatwić sobie zwolnienie z pracy bo nie chciała już tam dłużej chodzić, dostała po prostu jakieś małe żółte tabletki na uspokojenie i na lepszy sen. Pół roku temu zwolniła się z pracy. Obecnie szuka pracy i piszę pracę licencjacką, którą twierdzi że nie jest w stanie ukończyć bo "Ci ludzie z pracy" się na nią uwzięli i dalej wpływają na jej życie powodując te bóle głowy i piszczenie w uszach w momencie jak siada do pisania pracy oraz, że bywa śledzona. Była z tymi bólami głowy u neurologa (TK i rezonans magnetyczny), laryngologa, badała kręgosłup (na potencjalne uciski kręgów) i nic nie wyszło. Powoli mam wrażenie, że wchodzi też początek depresji bo twierdzi, że po co się starać i cokolwiek robić skoro i tak nic się nie zmieni. Staram się zrozumieć i pomagać jak mogę ale sam zaczynam odczuwać niemoc. Jak tylko wspominam o psychologu czy psychiatrze to twierdzi, że już była i bierze te leki i nic nie pomaga i że ja jej nie wierzę i chce na siłę zrobić z niej wariatkę bo szufladkuje ją ze względu na to, że jej brat choruje. Ma również straszne wahania nastrojów, jednego dnia kocha mnie i wyznaje mi miłość i snuje ze mną dalsze plany na przyszłość, a następnego, że życie nie ma sensu bo ona nie ma na nie wpływu tylko osoby trzecie i po co się starać.
Kocham ją całym sercem i chce pomóc w jakikolwiek sposób ale mam wrażenie, że sam sobie nie poradzę i skończy się rozstaniem lub czymś gorzej...
Zastanawiałem się, czy na spokojnie nie porozmawiać z jej Mamą i wprowadzić ją w temat (mama mieszka na drugim końcu Polski ale rozmawiają ze sobą codziennie przez telefon, ale narzeczona się kryje i nic praktycznie o tym nie mówi), żeby może jakoś razem ją wspierać.
Sam już nie wiem co mam robić i wszelkie sposoby pomocy wskazówki będą dla mnie bardzo cenne.
Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Kocham ją całym sercem i chce pomóc w jakikolwiek sposób ale mam wrażenie, że sam sobie nie poradzę i skończy się rozstaniem lub czymś gorzej...
Zastanawiałem się, czy na spokojnie nie porozmawiać z jej Mamą i wprowadzić ją w temat (mama mieszka na drugim końcu Polski ale rozmawiają ze sobą codziennie przez telefon, ale narzeczona się kryje i nic praktycznie o tym nie mówi), żeby może jakoś razem ją wspierać.
Sam już nie wiem co mam robić i wszelkie sposoby pomocy wskazówki będą dla mnie bardzo cenne.
Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Posty: 29
Rejestracja: 27 stycznia 2026, 14:42 - wt
Cześć Chris12345
Czy to się u niej stało tak nagle? Czy wcześniej coś było nie tak? Czy możliwe że brała narkotyki czy chociaż paliła trawkę?
Jakby miała totalny odjazd to dzwonić po karetkę i nie daj się zbyć dyspozytorowi że jak nie ma zagrożenia życia to nie przyjadą... Jak coś mów że ma myśli samobójcze - z tego co napisałeś ma. W szpitalu najlepiej pomogą i poobserwują...
Czy to się u niej stało tak nagle? Czy wcześniej coś było nie tak? Czy możliwe że brała narkotyki czy chociaż paliła trawkę?
Jakby miała totalny odjazd to dzwonić po karetkę i nie daj się zbyć dyspozytorowi że jak nie ma zagrożenia życia to nie przyjadą... Jak coś mów że ma myśli samobójcze - z tego co napisałeś ma. W szpitalu najlepiej pomogą i poobserwują...
– Panie, to kurew jakaś...
– A skąd pan wie, że to prostytutka?
– Bo we futrze tu przyłaziła!
– A skąd pan wie, że to prostytutka?
– Bo we futrze tu przyłaziła!
Administrator
To mi mocno zalatuje schizofrenią paranoidalną.
Czy psychiatra badał ją pod tym kątem?
Czy psychiatra badał ją pod tym kątem?
Posty: 29
Rejestracja: 27 stycznia 2026, 14:42 - wt
Może do tego momentu ona umie to kontrolować i nie mówiła nic psychiatrze specjalnie? Zdarza się... Gorzej jak jej psychoza wyjdzie spod kontroli.
– Panie, to kurew jakaś...
– A skąd pan wie, że to prostytutka?
– Bo we futrze tu przyłaziła!
– A skąd pan wie, że to prostytutka?
– Bo we futrze tu przyłaziła!
Posty: 73
Rejestracja: 10 grudnia 2025, 21:50 - śr
Tak, to wygląda na schizofrenię paranoidalną. Do takiej osoby żadne racjonalne argumenty nie docierają, ona jest przekonana o prawdziwości swoich urojeń. Po pierwsze, porozmawiaj z jej mamą, rodzice często mają większy wpływ na swoje dzieci. Po drugie, jak zacznie zagrażać sobie lub innym, dzwoń na pogotowie i niech przyjedzie po nią karetka. Spróbuj przekonać ją do wizyty u lekarza na podstawie objawów obiektywnych, co do których się zgadza, jak np. bezsenność.
Posty: 29
Rejestracja: 27 stycznia 2026, 14:42 - wt
Niekiedy psychiatrzy też przychodzą na wizyty domowe.
– Panie, to kurew jakaś...
– A skąd pan wie, że to prostytutka?
– Bo we futrze tu przyłaziła!
– A skąd pan wie, że to prostytutka?
– Bo we futrze tu przyłaziła!